Statysta – Zapis 1120

Sen z 26.10.2026

 

Byłam w klubie w USA. Okradli mnie, nawet nie wiem kiedy zginęła mi torebka. Zaczęłam szukać i ktoś z obsługi mi pomagał i od razu znalazłam. Kluczyki od Audi leżały pod barem i pusty portfel. Złodziej idiota zabrał kartę i parę złoty. Już mi się śmiać chciało, bo na koncie nic prawie nie ma, gotówki zresztą też większej nie nosze. Ta karta, to teraz bardziej ciężar przy obecnym monitoringu. Momentalnie go wyśledzą.

Dziwny to tył bar, traktowali mnie jak intruza. szczególnie ta obsługa. Nie zdziwiłabym się jakby ta akcja była zaplanowana.

Znalazłam się na wodzie. W małej łódce siedziała para. Mężczyzna pokroił ogórka w drobną kosteczkę na dłoni i wrzucił jako zanętę. Kobieta z pozycji siedzącej zrobiła przewrót w tył skacząc do wody. Nie mam pojęcia jakie ryby nęcili ogórkiem.

Zaczęłam pływać, trzymając się drabinek gimnastycznych. Pojawił się materac, no to na niego weszłam, dwa razy się ześlizgiwałam, ale zawsze zdążyłam się złapać drabinek. Z boku, na prawej pływał Karol na materacu. Zapytałam jak jest głębokość. Odpowiedział że dwa metry. I to było dziwne, bo jak zsunęłam się z materaca, to dotknęłam palcem gruntu jednocześnie dziurki od nosa opadały mi już pod lustro wody. Musiałam mieć więc co najmniej dwa metry i dziesięć centymetrów. A wiem że na żywo mam metr pięćdziesiąt osiem. I tak się zajęłam tym obliczaniem, że zachłysnęłam się wodą. Zeszłam z materaca i wyszłam przez drzwi. Zamknęłam je czując opór wody. Nie chciały się domknąć, bo było przecież dwa metry wody. Ale Karol chyba mi pomógł z drugiej strony. Jak domknęłam to wyplułam wodę z ust. Ilość też wylała się jak dobra szklanka, jakbym usta miała ze dwa razy większe.

Znalazłam się na dziecińcu. Siedział z zastępca burmistrza, który liczyła szabelki. Burmistrz już nie mógł kandydować. Zaproponowałam mu, że mogę być Statystą. Nie odpowiedział, podniósł się i zaczął kierować się z centrum na flankę. Krzyknęłam jeszcze raz: Statystą!. Nie odwrócił się.