Język Symboliczny – Zapis 1100
Sen z 21.09.2026 godz. 4:13
Byłam w kuchni teściowej, ale stół był przestawiony o 90 stopni. Oprócz mnie było tam trzy osoby, duchowne, ale po świecku. Dwaj mężczyźni i kobieta. Od razu się zorientowałam po ruchach i po tych wyprasowanych koszulach. Z każdą chwilą robiło się coraz niezręczniej, jakbyśmy wszyscy wiedzieli po co jesteśmy, ale nikt nie chciał zacząć. Zapytałam:
– Co chcecie wiedzieć.
Wreszcie jeden z mężczyzn się odezwał.
Powiedział:
– Słyszymy o Tobie. W sensie, że dochodzą ich słuchy.
Wiedziałam, że chodzi o Dziennik. Widziałam ich zakłopotanie i to że interpretacja może być tak tak szeroka jak rozlega jest horyzont myślowy i zaczęłam mówić.
– Język symboliczny jest trudny. Dlatego pisma profetyczne wymagają tłumaczeń. Język ten posługuje się obrazami i jest na wskroś zmysłowy. Aktywuje wzrok, słuch, węch, słuch i dotyk. Najtrudniejsze jest przełożenie go na słowo pisane, bo język się nim nie posługuje.
Cały czas mi wchodzili w słowo, ale nie dałam się zagadać. Gdy kończyłam wypowiedz, patrzyłam na Kobietę. Powiedziałam, że jedyne słowo pisane jakie widziałam to książkę. I trochę to jakby przełamało. Jakby spodziewali się, że powiem coś innego, a ja po prostu zaczęłam od tego w czym czuje się najmocniejsza i biegła. Język symboliczny.
Mówiłam dalej, właśnie o tych rozwinięciach i tłumaczeniach, w sensie przekładaniu na mowę dostosowaną do czasu profetka i jeden ksiądz się obruszył. Powiedział, że teraz Google wszystko tłumaczy. Chyba miała świadomość, że ich rola mocno osłabła.
Usiadłam z powrotem do stołu i wzięłam filiżankę do ust. Spiłam resztki mlecznej pianki jak z latte. Nie było to moje. Zapytałam komu wylizałam szklankę i odezwał się czwarty ksiądz. Nawet nie wiadomo kiedy się pojawił. Odstawiałam ja na piec i znowu usiadłam do stołu i zaczęli mi zadawać już następne pytania. Co jem. Odpowiedziałam, że dużo warzyw i owoców i rzuciłam gruchy, ale poprawiłam. Chodziło mi o śliwki. Od dwóch tygodni codziennie jem śliwki z krzaka na żywo. Już mi bokiem wychodzą.