Kolia – Zapis 1091
Sen z 04.09.2026
Byłam chyba w USA, bo jakoś te ściany budynku i taras nawiazywał mi do ich lekkiego budownictwa. Ale była ze mną Synowa. Piekła bułeczki i to dwa rodzaje. Jedne na słodko, a drugie z kawałkami mięsa jak parówki. Być może to była jakaś mortadela. Strasznie tego dużo było, jak w piekarni, bo przy mnie zrzuciła dwie blachy. Dodatkowo widziałam jeszcze zarobione ciasto w misach i myslałam na co tyle tego piecze. Ja nawet ściągałam chyba słodkie bułeczki z blaski.
I była jakaś impreza, bo miałam nagrany filmik. Pokazywałam Synowej, właśnie od jednego momentu jak jedna z kobiet tańczyła, bo to takie super było. I przyszła do nas jakaś Baba. Usiadła i zaczęła mówić. Patrzyłam na jej brwi, bo były już normalnie wymalowane. Patrzyłam, bo ja miałam w pamięci, te brwi sprzed kilku dni i wtedy były zaraz po kosmetyczce, zrobione henną. Teraz wyglądała normalnie. I mnie troszkę zawiesiło, bo tak myslałam, kiedy ja to widziałam i czy to było na tej imprezie.
I przyszła następna Baba. Pochwalić się sie co dostała. Podeszłam blisko i zaczęłam oglądać.
To była brunetka, miała proste, czarne włosy, chyba z lekka grzywką. Lśniące, bez śladu siwizny, ale już stare, musiała mieć z dobre 5 dych na karku. Na głowie miała chustkę – opaskę trójkątną, czarną. Trójkąt kończył się za uchem i przechodził w paski do wiązania. Zapytałam czy się nie przesuwa i w tej samej chwili się przesunęła, a kobieta zaprzeczyła. Czyli nie trzymała się dobrze na włosach. Następna była kolia. Kolia składała się z kilku łańcuszków z zawieszkami i koralami. Oglądałam każdy z osobna. I był tam sznur z onyksów i łańcuszki każdy z innego splotu. Najbardziej spodobał mi sie taki kwadratowy, gruby. Ładnie się układał. Następnie łańcuszki z zawieszkami, ale sprawdziłam i to była żywica epoksydowa. Jakieś wtopione niby serca, ale niedokładnie, bo jedno wystawało na krawędzi zamiast być w środku. Nie był jakiś spektakularny, ale mimo to znowu mnie zawiesiło. Odpłynęłam i pomyślałam że nie noszę biżuterii.
I to już mnie zastanowiło do kogo tak odpływam myślami i i gdzie.
Ja kiedyś nosiłam taki wielki naszyjnik, ale rozpadł się z czasem. Wchłonęło się to co miało, a reszta odpadła jak odpad.