Odwrócony rower – Zapis 1092

Sen z 06.09.2026

 

Byłam niby w Rzeszowie. Przyjechałam rowerem na na parking pod kościołem w samym centrum miasta. Kościół nie miał w ogóle placu jak w New Jersey, bo do muru przylegał z jednej strony tylko chodnik i od razu ulica. Wjechałam na parking i zaczęłam parkować jak tyłem. Normalnie jakbym parkowała autem. Na parkingu siedziała cała masa żuli. Osiadali jak wrony albo kawki każdy skrawek murku. Do tego dwaj mundurowi jakaś straż miejska, bo raczej nie policjanci. Spisywali chyba całe towarzystwo po kolei. Wjechałam w taką wnękę na trzy miejsca i chciałam postawić go na środku ale postawiłam na lewej. Bo na prawej stały dwa kosze na śmieci. Nie chciałam żeby się przypadkiem oparł o nie. Zablokowałam tylko pedały. Nie miałam niczego żeby go zapiać do czegokolwiek. Ale liczyłam że żule go nie zawiną przy tych strażnikach.

I to była jakaś galeria chyba, ale jak weszłam to mi się zamazało. I znowu wyszłam i poszłam po rower i rower stał w tym miejscu gdzie go zostawiam, ale stał do góry nogami. Teraz plac był już pusty i nie wiem czy to żule go odwróciły czy inni parkujący. Bo pomyślałam że stojąc na kierownicy zabiera mniej przestrzeni do parkowania.

Minęłam go i zeszłam chodnikiem wzdłuż świątyni by ją obejść. Podjechała Agnieszka i zabrała mnie do siebie na gospodarstwo podmiejskie. Prosiła by porozmawiać z Synem, bo jakieś sprawiał kłopoty wychowawcze. Mieszkała w takiej drewnianej chałupie, na ukwieconej posesji. Zaczęła opowiadać o pracy i pracowała u Dariusza. Podobno teraz strasznie naciskał na pracowników. Ale ja miałam już wracać, więc poprosiłam żeby podrzuciła mnie po ten mój rower, bo koniecznie chciałam nim wracać do domu.