אור – Zapis 1078

Sen z 02.08.2026 godz: 9:20

 

Ten kokon mówi chyba głosem Serafinek, albo podobnym. Na początku wydawało mi się że średniej, ale później że najmłodszej.

Byłam z jakimiś kobietami. Chyba  w USA, tak mi sie wydaje, bo Partner w takiej szafie w ścianie poukładał zbędne poduszki. I pomyślałam, że jak nie będzie miejsca, to ja na tych poduszkach się prześpię. Na półce, na wolnej przestrzeni było takie urządzenie pod napięciem i na spodzie miało otwór przez który lała się woda. Była już zapełniona cała rynienka, przesunęłam tylko trochę to coś, żeby było widać że trzeba opróżnić.

Trochę mnie te baby wkurzały, więc zaczęłam opowiadać, że tą widziałam we śnie, tą widziałam we śnie. Wpadały w konsternacje i zażenowanie, że mogę wyciągać brudy publicznie.

Jakiś chłopak jak mój syn zaplótł mi włosy. Chociaż śmiał się na początku, że rzadkie. Mówiłam, że one są siwe i przez to takie sterczące. Śmialiśmy się jak je plótł. Jak skończył to miałam taką konstrukcje jak królewna z warkoczami. Wielką kopułę na czubku, od tego szły warkocze jak kabłąki w koronie i później zaplecione z puszczonymi włosami do samego pasa. I dosyć ciężkie to było, ale kobiety patrzyły z zazdrością, bo nikt nie miał takich włosów. Chłopak dostał się do tajnych służb, ja podobno razem z nim. Na rękę mi to było, bo podobno mogłam sobie wybrać teraz prace. Taką zwykłą pod przykrywkę, bo dochody i tak szły ze służby.

I znalazłam się znowu na Osiej. Zaczęłam iść miedzą w kierunku domu i szukać kamyków. Znalazłam jakiś zielony, ale podejrzewałam że ten kolor to przez światło. Jak wyjdę ze snu znowu będzie szary. I zobaczyłam dołek. Ojciec podobno to wykopał, tak na 1, 70m, bo jak weszłam to grunt był powyżej mojej głowy. Na samym dnie była potłuczona biała porcelana, piękna, szlachetna. Zaczęłam wyciągać kawałki i co jak zanurkowałam to ziemia osypywałam się na mnie. Pomyślałam żeby to podstemplować dechami, ale nie wiem czy przy wyciąganiu nie pogrzebałam się żywcem, czy zdarzyłam całą wyciągnąć.