Wiara, Enklawa i Pustelnia – Zapis 1033

Sen z 18.04.2026

 

Byłam na zjeździe klasowym i to mojej klasy licealnej o profilu matematyczno- fizycznym, bo rozpoznałam Anetę. Reszcie się nie przyglądałam. Degustacja była na południowej ścianie rynku kolbuszowskiego w piwnicy. Nie wiem co to za piwnica, ale podzielona na dwa powieszczenia i w pobliżu numeru 51. Degustacje prowadził Ksiądz, i ja ze względu na zawód i wykonywany (Sommelier) i wyuczony (Winiarz) siedziałam przy jego stole, a cała moja klasa w takiej wnęce przy głównym biesiadnym. I normalnie, Ksiądz rozlewał wino, coś tam mówił, a ja tylko prowadziłam obserwację, natomiast reszta piła. Opowiadał o tym winie i opowiadał. Ja siedziałam tak przy stole, że jego miałam po prawej, a za plecami drzwi wychodzące na rynek. Twarzą byłam ustawiona na Wszystkich świętych, zaś cała gruba za winklem po lewej.

I w pewnym momencie, już na koniec, Ksiądz zapytał czy wiemy co to jest wiara. I ja wstałam, powiedziałam coś w moim stylu, bardzo pięknym językiem i podobnie do mojego wpisu w gabinecie na dobrym tarocie tj:

Nadzieja odchodzi ostatnia..
Wiara daje siłę by się jej trzymać …
Miłość pozwala się narodzić zarówno jednej i drugiej nieskończoną ilość razy

Tylko że tu skupiłam się tylko na aspekcie Wiary, nie łącząc go, ani nie wykazując przepływu pomiędzy pozostałymi filarami. I Ksiądz dosłownie rozpłyną się w zachwycie. Roześmiałam się serdecznie, bo wcześniej nie był taki do mnie wylewny, nawet nie wiem czy mu nie przeszkadzało, że tak patrze mu na ręce. I ten powiedział coś do mnie. Wszyscy zebrali się już do wyjścia i zrobił się okropny tłum i nie dosłyszałam więc powtórzył głośno.

-Daj mi swój adres!

I tak sobie myślę….Przecież jak dam mu swój adres to on dowie się kim jestem i przed wszystkim zobaczy we mnie tarocistkę a nie Człowieka. To niewiedza pozwala mu patrzeć na mnie bez oceny i słyszeć to co mówię.

I zaczęłam szukać torebki, bo taki była zamęt. Weszłam do wnęki, zostało tylko kilka osób z klasy. Nawaleni jak szpaki. I niby mignęła mi torebka, ale wróciłam jeszcze do sali gdzie siedziałam. I przez moment myślałam że ją ukradli, ale była, leżała wciśnięta w sam róg tej piwnicy. Moja torebka z Desigual, ogniście czerwonożółta w kwiaty. Kupiłam ją parę lat temu na żywo, ale obecnie leży w szafie, bo chodzie w czarnej z frędzlami. Obok leżały moje czarne nieużywane czyste majtki które kupiłam w New Jersey w listopadzie. Nie wiem po co wzięłam dodatkowo te majki na zjazd. Włożyłam je do torebki, cały czas zastanawiając się czy dać mu ten adres, czy nie, do mojej Enklawy i Pustelni.