Krogulec – Zapis 1086

Sen z 24.08.2026

 

Zaprosili mnie na jakiś poczęstunek. Chyba moi Winiarze go zorganizowali. kobiety przebierały się po kilka razy, zwróciłam uwagę, bo ja nie. Mój Partner był z nami i w pewnym momencie ja coś zaczęłam mówić i spojrzałam mu w oczy. Zobaczyłam, że patrze na niego z taką tkliwością i dumą. Tak wyraźną, że to aż obiło się w jego oczach i wróciło do mnie ze zdwojoną siłą. Tak jakby On patrzył na mnie w ten sam sposób, ale dwa razy mocniej.

Zanim weszliśmy do autobusu wyszłam na orne. Powoli zapadał zmierzch. Obok chodziły te przebierające sie kobiety. I pojawił się Wojtek, też tak łaził. Tylko że ja od razu zobaczyłam i zapytałam czy to jego krogulec. Przyszedł z krogulcem. Jego drapieżnik przeganiała jakiegoś ptaka po nieboskłonie. Wojtek zapytał:

– Ty widzisz kątowo?

Prychnęłam. Ja myślę co on gada, jak kątowo.. normalnie widzę, jak lata za ofiarą. Jeszcze wydaje dźwięki. Odpowiedziałam mu pytaniem:

– To ile go nie karmiłeś żeby tak atakował?

I Wojtek się zmył. Tak, żeby nic nie powiedzieć, że w ogóle go tu nie było z krogulcem jakby co. Zadał mi wymijające pytanie na odchodne, o jedzenie, czy mama mi przygotowała. Odpowiedziałam, że Mama nie, bo mama nie żyje, Moja teściowa, ale jej też mówię Mama więc może być.

Zaczęły mnie dochodzić jakieś plany, że planują mnie zwerbować do ośrodka dla dzieci i młodzieży. Chyba na doradce i na wolontariat.

I znalazłam się w tym autobusie. Już wracaliśmy z Partnerem. I jechaliśmy gdzieś z tyłu, tak normalnie, ale był postój. I siadając powtórnie ja chyba pomyliłam siedzenia, bo teraz siedzieliśmy na czarnych skórzanych i dużo szerszych. I jak się odwróciłam, to tak, siedzieliśmy w pierwszej klasie, za nami była biznesowa, a dalej ekonomiczna z której przyszliśmy. I wychodziło, że siedzimy w drugim rzędzie za kierowcą, a obok nas jeszcze jakiś mężczyzna. Ten to jakiś niezwykle dystyngowany, tak szlachetnie urodzony, że ta jego motoryka ciała o tym mówiła. A nawet to, jak układała się na nim marynarka. Nie musiał nawet otwierać ust i się przedstawiać.

I nagle Partner wstał i się przesiadł. Teraz siedział w ostatnim rzędzie pierwszej klasy. Patrzyłam na niego, bo też już wstawałam żeby iść do niego, a On powiedział, że siedzi na numerze 13, więc siłą rzeczy dla mnie była 12 albo 14.