Kawa po arabsku – Zapis 1083
Sen z 18.08.2026
Byłam u jakiejś kobiety z Matką. Matka była wyjątkowo żywa, chociaż nic nie mówiła. Partner też był. Ta kobieta mieszkała w jakiejś chałupie, ale wyjątkowo wielopokojowej. Taki ten domek był lekkiej konstrukcji, nie jak chałupa mojej babki. I w sumie nie wiem co tam robiłyśmy, ale Ona miała jakieś urodziny, a później sprzątała na obejściu. Ja tam weszłam do tej chałupy i jakoś położyłam się na łóżku. Od razu wskoczyło mi pięć kotów z sześciu. Jeden tylko nie wskoczył. Te koty tak się do mnie łasiły, jakby mnie znały, albo były mega oswojone.
I znalazłam się w domu, moim obecnym domu, stałam na schodach wewnętrznych dokładnie w miejscu gdzie kiedyś pojawiło się krzesło. Rozmawiałam z dziećmi, bo stały poniżej na klatce schodowej, o urodzinach. Moich, chociaż na żywo ich nie robię i to było dziwne. Zastanawiałam się, czy nie zrobić w lokalu jak ta Kobieta u której byłam i Syn powiedział że, no tak. Że wyjdzie mnie to 5 tysięcy tylko, bo planowałam tylko ciasto, kawę i kiełbaskę z grilla. W duchu pomyślałam, że to dużo, ale zaraz przyszła myśl, że z kopert zapłacę…. I to też było dziwne. Nigdy w życiu na urodziny nie dostałam kopert z pieniędzy, a tu już nimi dysponowałam jakby to był pewniak, że będzie kasa, a nie inne badziewie. Synowa przytaknęła i dodała, że to jest dobre rozwiązanie ze względu na miejsce. Nasz dom nie pomieściłby tylu osób.
I poszłam pod bibliotekę w miejscowości rodzinnej. Chyba zamawiać te urodziny. Ale zamiast wejść do środka odbiłam na lewo do takiej kuchenko grilla jak z USA. Zaczęłam parzyć kawę po arabsku. Nalewałam do takiego szklanego grubego dzbanka małą porcje kawy i patrzyłam jak buzuje pod sam rant. jakaś para stanęła przy mnie i patrzyła jak to robię. Zastanawiało mnie to, czy to szkło nie pęknie , ale wyglądało jak do tego przeznaczone.
Schyliłam się zaglądnąć za drzwiczki na dole. Było taka takie coś plastyczne, pomarańczowe jak ciasto z pyłkiem dla pszczół. Ale nie zdążyłam spróbować. Byłam obserwowana z takiego małego białego sportowego samochodu. Nie wiem co to za model, ale jakaś zabawka dla bogatych. Siedziało tam chyba ze trzy osoby. Jakieś snoby na stówę, bo przyszła mi myśl, znowu, czy nie pomyśleli że grzebie w śmieciach i ich próbuje. Ale nie, nie wyglądało to tak, jak sprawdziłam. Obeszłam ten samochodzik cup i chyba tam była kobieta i dwóch mężczyzn. Wróciłam do kawy.