Trzy zakola rzeczne – Zapis 1088
Sen z 29.08.2026
Byłam z Partnerem. Mieliśmy już wracać do domu. Czekaliśmy już na lot, ale chyba wyszliśmy na tyły i znaleźliśmy się przy korycie rzeki. Rzeka była szeroka i o wysokich zalesionych gęsto brzegach, ale wyjątkowo płytka ze względu na upałów. Jakieś dziecko na silę mnie pchało żeby do niej zejść. Partner czekał na urwisku z jakimś Gościem.
Zdjęłam więc buty i weszłam i szok. Spodziewałam się lodowatej górskiej wody, bo płynęła wartko, ale była cudownie ciepła. Jak podgrzana. I chociaż wysypana ostrym rzecznym żwirem z grudkami rudy, to nadal przyjemna. Zaczęłam brodzić po kostki i szukać. Oczywiście skarbów i w zakolach, gdzie mogły zatrzymać się niesione prądem.
W pierwszym znalazłam jakąś kupkę jak ze starych boratynek i innego złomu. Wybrałam kilka monet do oczyszczenia i włożyłam do plecaka. W następnym jeszcze więcej, dodatkowo jakieś łańcuszki i resztki biżuterii, ale dalej to wyglądało jak nie szlachetne. Za to na trzecim zakolu była kupka z elementami złota, jakieś pojedyncze precjoza. W woreczku foliowym nawet. Ewidentnie ktoś to znalazł i poskładował. ITU rzeka już płynęła spokojnie i schodziła tak jakby z pól. I co najważniejsze wszędzie stały granitowe nagrobki. Takie zwykłe, jak z lat 80′ i 90′. Woda spokojnie opływała, ale wciąż widoczne były górne płyty i krzyże. I wtedy miałam myśl, że to dlatego ta kupka jest ze złotem, bo normalnie woda trupom wymywa kosztowności.
I chyba chciałam to poodkładać, wszystko po kolei. Ale nie wiem czy ze względu na nieboszczyków czy dlatego, że to trochę wyglądało jak zbieractwo. Ktoś zbierał żeby inni mogli zobaczyć. Ale nie zdążyłam bo przyszła jakaś para i też zaczęła grzebać, właśnie przy tych nagrobkach i zawróciłam z powrotem. Na pierwsze zakole rzeki.