Temat działki powraca – Zapis 1052
Sen z 05.06.2026
Byłam na Osiej, sprzątaliśmy razem z Synem. On coś tam kosił, a ja grabiłam zaciekle. Nawet układałam sobie plan w myślach, że jak będę grabić codziennie choćby kawałek, to zawsze będę mieć czysto w ogrodzie. Zaczęłam przy zielnikach, ale zeszłam później na winnice i finalnie wylądowałam przy stawie, bo tam były takie stare liście jeszcze po zimie.
I tak grabie sobie i z działki na wschodzie wyszło dwóch Mężczyzn. Starszych, takich chłopów i od razu wiedziałam że są z Lipnicy. Mieli pismo, chyba z gminy, albo starostwa, taki mały świstek jak powiadomienie. Że ta wschodnia działka właśnie przeszła na skarb państwa czy jak ? Dopytałam, czy dlatego że nie płacili podatków? I tak, przytakiwali. I jeden wszedł mi na staw. Zobaczyłam że staw jest zamarźnięty. Kazałam mu szybko zejść, bo mój syn ostatnio wpadł, czyli tafla była jak przy roztopach. Zaczęliśmy iść w stronę mojego domu i Oni tak mnie pospieszali, że mam iść do urzędu i kupić tą działkę. Cisnęli mnie jak cytrynę, że tylko dwa tygodnie, ale to nie była prawda, bo na poświadczeniu pisało że do sierpnia jest czas na złożenie wniosku. Zresztą wnioski musiałbym składać dwa, w swoim i w imieniu Syna po drugiej stronie drogi. I szliśmy krawędzią stawu, ale mi gumiaki wpadły po same kolana więc cofnęłam się i wyszłam na brzeg i znalazłam się w Lipnicy.
Siedziałam wśród moich krewnych, na stówę bo kojarzę te twarze i to są moje siódme wody po kisielu i to była dawna rodzina Ojca. Mignęła mi gdzieś moja Matka, ale ona to chyba była jak towarzysząca tylko. Dali mi tam zupę, pomidorową z ryżem. I w zasadzie wszyscy mieli tą zupę i jedli. Takie to było archaiczne. Przecież teraz nikt nie poda ci takiej zupy, ani w takiej ilości, ani na takim niewielkim talerzu.. I siedziałam niby na łóżku, a reszta jakby przy długiej ławie. I zobaczyłam toaletę po lewej i weszłam umyć ręce przez jedzeniem, bo były brudne od grabienia. I ta toaleta była za mała, drzwi się ciężko otwierały przez sedes, bo blokował je bokiem. Wyjrzałam szybko z toalety, Oni patrzyli co robię i wtedy też zobaczyłam że mam na sobie białe majtki. Te same które wczoraj prałam na żywo. A maleńki zlew nie miał odpływu. Jak myłam ręce cała woda wylała się do małego plastikowego, białego wiaderka pod zlewem.
Wróciłam do zupy i teraz były tam dwa talerze, ale okazało się że to dla kogoś, zabrali mi ten dodatkowy z łózka, zresztą przesiadałam się do ławy.
I znalazłam się w urzędzie. Dwie urzędniczki chyba miały mnie obsłużyć ale zaczęły w coś grac na monitorze, tak jakby mnie nie widziały. Klikały w jakieś czerwone wirtualne róże i jeśli trafili wygrywały jakieś fanty. Najlepsze fanty zmaterializowały się automatycznie, bo widziałam taką małą butelkę szampana. Można było jeszcze wygrać pieniądze, ale ciężko było trafić na taką różę.