Niemożliwy do złamania – Zapis 1104

Sen z 27.09.2026

 

Byłam na stacji w Nowym Yorku, ale nie wiem dokładnie w której części. Byłam sama, miałam tylko telefon i 50 dolarów. Siedziałam oczekując chyba na podróż jak dosiadła się do mnie grupa młodych ludzi. Cztery blondynki i chłopak. Każda z kobiet miałam czerwony element garderoby, a chłopak szmaragdowy. Mocno wyróżniali się na stacji, bo nikt inny takich barw nie miał.

Dosłownie wepchali się na mnie, pościskali i zaczęli nadawać po polsku. Byli na zwiedzaniu winnic i o moim koledze powiedzieli że to szopa, a o następnej winnicy, że też dziadostwo. I nie wiem, nie wchodziłam w dyskusje, ale coś się stało, bo wstałam i zażądałam że mają mi podać dane. Jak oni się skonsternowali… ale tylko na chwilę. Kobiety wybałuszyły oczy, więc podałam mężczyźnie telefon i kazałam mu wklepać dane jego profilu z sieci. I on wtedy wyrwał mi telefon. A ja zorientowałam się że popełniłam największy błąd strategiczny.

Telefon był nie możliwy do odzyskania. Krążył po tej piątce jak błyskawica, co próbowałam go złapać to odrzucali mi, ale swoje modele. Tak jakby grali ze mną w głupiego jasia. Te ich modele były stare, ja pamiętam te telefony, bo jeszcze gdzieś takie leżą na żywo, jak z lat 2010. Telefon tak szybko krążył, że poczułam faktyczną bezradność.

Udałam się w stronę takiej budy z bileterami. Siedzieli tam sami czarni i grubi. Chyba widzieli że coś się dzieje, ale czekali aż coś powiem. Chciałam zebrać myśli, ale nic mądrego nie przychodziło mi do głowy, tak jakby bezradność zalałam mi najszybsze łącza neuronowe. Czarni zainteresowali się mną i podeszli bliżej okna, ale odmachnęłam ręką że nic nie potrzebuje. Zresztą tamci mnie też cały czas obserwowali, a ja zastanawiałam się robić. I jak na złość nic nie mogłam wymyślić. Dodatkowo te 50 dolców, za mała kwota by czuć się bezpiecznie. A na Manhattan do znajomej stacji było strasznie daleko.

Odeszłam od budy i skierowałam się do takiej mniejszej salki. Za mną przyleciała jedna z takim teksem czy byłam się poskarży. Zignorowałam i pojawił się ten chłopak. Akurat byliśmy bez kobiet, więc złapałam go oburącz za korpus, mocno wbijając palce w jego ciało. Ale był gesty i tłusty. Gość nie miał standardowych mięśni, tylko miękki zbity tłuszcz, a to go tak zagęścił że był niemożliwy do złamania. I to sprawiło że zwolniłam uścisk i powiedziałam. 

– Proszę, oddaj mi telefon, muszę zadzwonić do męża.