Bobry – Zapis 1089
Sen z 01.09.2026
Byłam z Partnerem na jakimś wyjeździe. Takim ośrodku, ale dziwnym, bo w pokoju były takie dziwne coś. Jak z porcelany czy emalii. Takie dosyć wysokie z podłączoną wodą. Ale nie sanitariaty, bo do jednego podeszłam żeby umyć twarz. Nałożyłam wcześniej zieloną glinkę czy białą i musiał to zmyć. I z tej porcelany leciała mleczna woda. Ale dobrze zmywała, bo zobaczyłam się w lustrze, miałam już ją tylko na obrzeżach przy linii włosów i na brodzie.
W tym pokoju były takie dwa łóżka, niby dla nas, ale ja się dobrze przyjrzałam i były całe zarobaczone. Te robaki były takie krystaliczne, jak kryl, więc w normalnym świetle dla niewprawionego oka niewidoczne, ale co najmniej trzy gatunki. Łaziły po całych łóżkach i aż mną wzdrygnęło. Przypomniałam sobie jak Partner mnie opitalał, żebym w marcu żadnego robactwa nie przywiozła z Niemiec, a tu proszę. Sam przywiózł mnie do takiej wylęgarni.
Zabrałam się więc i chciałam wrócić do niego. Przeszłam po linii ogrodzenia Gołębiowskich, skręciłam na 90 stopniach i weszłam na posesję. Na posesji byli Meksykanie. Pracowali, zapytałam chyba o coś i jeden mi odpowiedział, ale nie pamiętam co. Drugi wszedł za mną, a prawej wyszli następni. Oni wyprawiali skóry, ale jak zaczęłam się przyglądać, to zobaczyłam że wyprawiają ale żywego bobra. Ten bóbr trochę się wyrywał, ale był tak otumaniony, że tylko oczy miał przerażone. Zresztą oprawiało go aż trzech. Żadnej walki, żadnych nieskoordynowanych ruchów, tylko świadomość w oczach że oprawiają go żywcem.
Dalej po prawej było coś takiego jak piec polowy, czy co. Wrzucili tam mój wosk do przetopienia. Akurat Meksyk przyniósł mi na deszczułce partie po przetopie. Powiedział, że mój bardzo szybko zastyga. Zdarzyłam jednak uformować z niego kwadrat.