Wóz z sianem – Zapis 1002
Sen z 27.01.2026
Zapamiętałam tylko dobrze jedno. Jechałam już na furze sianą z Matką. Matka powoziła, za życia nigdy tego nie robiła. Fura była wysoka ale i dobrze ułożona, mimo to cały czas kontrolowałam czy jestem na środku. W dzieciństwie na żywo miałam incydent. Ojciec ułożył taką górę siana, że jak koń ruszył razem z bratem zlecieliśmy na dół. Ojciec nas szukał w tym sianie i było śmiesznie. Wesoło, ochoczo weszliśmy jeszcze raz. Teraz już nie miałam zaufania do tego mojego ciała, że się odpowiednie poskłada i zamortyzuje upadek.
No i nie wiem. Jechałyśmy spokojnie, nawet nie wiem jakim koniem i niby to była ulica Obrońców Pokoju. I nagle ulica zmieniła się w polną drogę, tą naszą przy Pogrzebowisku. I poczułam, że zaczynam się zsuwać z lewej strony głową w dół razem z sianem. Nawet nie spięłam mięśni, nie zdążyłam, bo dupa była cięższa niż głowa i zaczęła ją wyprzedzać. Wykonałam pełny obrót w czasie spadania i wylądowałam razem z sianem na drodze na wprost Pogrzebowiska.
Normalnie Deja vu. Matka nawet nie spojrzała, jechała dalej spokojnie. Przy mnie ktoś się od razu pojawił i zaczął pomagać mi wstać. Dzisiaj we śnie już się tak nie śmiałam jak wtedy, ale też nie czuła żadnego dyskomfortu. Prócz tego, że nie było tej dziecięcej radości.