Targ staroci – Zapis 1008
Sen z 11.02.2026
Zapamiętałam dobrze tylko to jak już szłam droga w miejscowości rodzinnej. Towarzyszył mi Brat i Matka. Szliśmy w stronę świątyni i wszyscy powyciągali jakieś stare pierdoły.
I tak: Pierwszy dom po prawej za Serafinami miał całą posesje zasypaną w ulach, ale takich starodawnych w różnych dziwnych kształtach. W większości nie pełnych, ale jakaś część jakby przygotowana do zasiedlenia. Ale to mnie zdziwiło, u Maryśki nigdy nie było pasieki.
Następny, już po lewej miał wystawkę. I to już nie jestem taka pewna, ale chyba to były beczki, bądź inne pojemniki do przechowywania wina. Pojawiło mi się w myślach bednarz, ale to wyglądało jak łupki czy łupanki, albo kadłubki. I też w różnych stadiach albo częściach. Normalnie festiwal.
I przeszliśmy jeszcze dalej do posesji Jana i tam również po lewej już stały rzeczy określone, co widziałam stojak na kwiaty, rzeźbę, coś jak komodę i bibeloty na niej. Nawet podszedł jakiś Gość do nas i zapytał o cenę stojaka na kwiaty. Powiedziała że 380, ale bratowa poprawiła mnie na 150zł. Ja po prostu zobaczyłam etykietę z rzeźby. Patrzyłam na ten stojak, był masywny, miał chyba z 12 rozgałęzień na kwiaty.
I wtedy też go zobaczyłam. Na blacie wśród bibelotów leżał cudowny pierścień. Potrójny z sześciu części w trzech kolorach, jasnozielonym, jasnoniebieskim i różowym. Obręcze złota łączone z obręczami z kryształów. Stwierdziłam, że go przymierze. Od razu przyleciała Kobieta. Wystawiłam więc prawy serdeczny i ona mi go z namaszczeniem włożyła. Piękny był, obręcze cały czas pracowały na palcu co dodatkowo wzmagało lśnienie. Zapytałam o cenę, ale kobieta jakoś to pytanie rozmyła i nie odpowiedziała. Pokazałam Matce i Bratu i zauważyłam że delikatnie się sypie. Niebieskie kryształki zaczęły spadać jakby pękła żyłka. I zachwyt się jakoś rozmył. Dyskretnie je schowałam i dałam do zrozumienia, że jednak go nie chce. Jak Kobieta zaczęła mi go ściągać, to posypały się różowe kryształki i wtedy ona powiedziała.
– Nie chce żebyś się przestraszyła.
I to mi dało do myślenia, nie wiem, ale coś było nie tak. Nie był wart żadnej ceny. Jeszcze ta obsługa, zakładał i ściągała jak niedoszłej oblubienicy.