Próba lęku – Zapis 1027
Sen z 30.03.2026
Byłam jak na wspinaczce. Szłam za Agnieszką i Mężczyzną. Trasa była znajoma, bo miałam wrażenie że już nią szłam, ale nie na moje żywo. Szliśmy taką zarośnięta ścieżką, najwyższą krawędzią i trzeba było odbić w prawo i przejść po takim zadarnieniu. I ja się zatrzymałam, bo ktoś wyciął jedną gałąź. Oni przeszli bo byli wyżsi i mieli większe zakresy, ja postanowiłam zawrócić, ale wyglądało że już nie mogłam.
I wtedy pojawił sie Partner i już nie wiem jak. Podał mi ramię i kazał się go chwycić jak drążka. Dodatkowo asekurował mnie drugą ręką. I na tym ramieniu przeniósł mnie na platformę, tak że przez moment ziemie miałam kilka kilometrów pod sobą. Ale się bałam, ale nie było wiatru i nie czułam też wysiłku. Tylko oddech miałam szeleszczący jakbym oddychała ustami przez zaciśnięte zęby i zapchany nos. Po chwili odłożył mnie na zadarnionej krawędzi i kazał złapać się za lewe ramię. Teraz już miałam więcej zaufania. Oddech uspokoiłam i świadomie już spojrzałam w dół. Wysokość tak jak wcześniej, ale widoki przepiękne. Cała powierzania globu w mozaikach rolniczych pól. Widać było wszelakie uprawy i tak różnorodne że tworzyły najpiękniejszy arras budzącego się życia. Wyciszyłam oddech całkowicie, mocny chwyt ramienia stabilizował moje ciało. Nie było już krawędzi po której się wpinałam. W oddali tylko pokazałam się platforma. I Partner po chwili ruszył w jej stronę. Normalnie przebierał nogami jakby szedł po gruncie, a byliśmy zawieszeni nad ziemią. I wtedy miałam przebłysk czy to projekcja? czy to teatr dla moich zmysłów? Bo logicznie powinien się przemieszczać lewitując, a tu pracował aparat ruchu.
Znaleźliśmy się w pokoju hotelowym, mieliśmy przenocować i jechać dalej. Pokój był nieposprzątany, bo znalazłam taką starą podróżną torbę. W niej gruby zwitek dolarów i chyba koszule i majtki na zmianę. Ktoś tam wrzucił też brudy, bo jak to przerzucałam, to doleciał mnie zapach męskiego potu. Facet musiał być po sześćdziesiątce, niedomyty, ale względnie zdrowy bo ten pot już był warstwowy. Partner już spał odwrócony do mnie plecami, wiec też chciałam sie położyć. Podeszłam z lewej strony i odchyliłam kołdrę i znalazłam taki dziwny blister po tabletkach, chyba było 5 sztuk, ułożone jak wachlarz. Jakieś dziwne nazwy niedoczytania i tak patrze na to i na to łóżko. I w padającym świetle, jak w ultrafiolecie podświetliły mi się stare plamy ze spermy. I tak jakoś mi się skojarzyło że trzymam w ręku leki na potencje. I zastanawiałam się, jak to jest że Partner tego nie widzi, jak on może w tym syfie spokojnie spać i chyba chciałam go obudzić i sama się obudziłam.