In formatyk gej – Zapis 1022
Sen z 15.03.2026
Byłam chyba w chałupie mojej Babki, ale chyba, bo izba była większa szczególnie w miejscu pieca chlebowego. Najbardziej wyjście w mroku dawało mi to wrażenie, bo na zewnętrz musiały być drzewka owocowe. Miałam jechać na lotnisko i było tam mnóstwo ludzi z rodziny, moja Córka, a nawet znajomy Informatyk. I jakoś to wszystko działo się chaotycznie, bo rodzina pojechała pierwsza, by mnie odprowadzać. Ja z Córką zapakowałyśmy się do Auta, a Informatyk został w chałupie.
I zorientowałam się że chyba zostawiłam paszport czy telefon i wróciłam do chałupy. I wchodząc zaraz za drzwiami było łózko po lewej stronie. I Informatyk leżał przykryty pierzyną, a za nim na taką ścisłą łyżeczkę leżał mężczyzna. Cofnęłam się szybko, bo myślałam że zwyczajnie się kochają, ale to chyba nie było spotkanie miłosne. Informatyk miał lekko uchylone usta i puszczone gałki oczne. Jakby by go ruszył byłby prawdopodobnie jak szmaciana lalka. Natomiast osoba za plecami dosłownie aż wbita w niego jakby przyssała się jak pijawka. Więc pierwsza myśl że: Jak to? przecież ma rodzinę, szybko się ulotniła. To wyglądało raczej na bez świadomy pobór lub instalacja obcego oprogramowania w obiekcie.
Poszłam do auta. Moje auto było rozwalone jakby minęło z 50 lat. Tak jakby je zostawił w 2026, a wsiadł do niego w 2076. Odsunęłam ruszające się obudowy by dostać sie wajchy biegnikowa. Odpalił i ruszył. Jednak moja bryka jest niezawodna i może jechać samym silnikiem. Już nie wiedziałam, czy mam bilety czy mam telefon i czy mam kasę na wjazd do USA, ale najważniejsze było dostać się na lotnisko. Zapytałam Córki która godzina, bo w końcu nie wiedziałam o której mamy ten lot. Zobaczyłam czas 15:21. Liczyłam, że samolot na mnie poczeka. Szczególnie że moja rodzina była na lotnisku żeby mnie pożegnać i mogła interweniować.