Acharej – Zapis 990

Sen z 05.01.2026

 

Widziałam chyba ekran laptopa, bo w prawym górnym rogu było imię Paweł i adres mailowy. I to na niego zwróciłam uwagę, bo wyglądał jak mój. Tylko zaczynał się „iwa” a mój leci „iwo”. Dalej natomiast był zapis po hebrajsku, ale literami łacińskimi. I wydawało mi się że to było coś o jajin i maim, czyli wodzie i winie, ale przeczytałam „ty i ja”. Paweł miał nazwisko, krótkie ale już sobie nie przypomnę.

Byłam chyba w New Jersey. Opiekowałam się Dawidem albo innym dzieckiem. Poszliśmy do baru kupić jakieś bułeczki, bo mały miała ochotę. W barze zamówiłam dwie, słodką i słoną. Byli tam moi znajomi w tym jeden daleki kuzyn. Też zrobiliśmy sobie zdjęcie z tym że ten już trochę się przystawiał.

Wróciliśmy już z baru i niby to był już dom rodzinny, ale zrobiła się droga na ziemi Serafinów. Ja już tu byłam we śnie kiedyś. Grzebałam w tym miejscu w pogorzelisku. Dzisiaj stała tu palisada z palów. Na ziemi leżała długa srebrna maczeta. Tak jakby chwile wcześniej wypadła komuś z dłoni. Palisada kończyła się z bramą na dwóch drewnianych cokołach z ogromnym zwieńczeniem poziomym. Na szczycie z lewej była wytknięta głowa, chyba łosia albo jelenia. Rogi miała przeogromne jak koronę i dodatkowo wplatane w palisadę więc nie jestem pewna. Głowa albo była świeża, albo wyprawiona, bo pokryta futrem i z oczami, ale bez krwi, bo nigdzie jej nie było. I Dawid teraz był dziewczynką, ale ten maleńkiej nie kojarzę.

I zorientowałam się że trwa walka i wszystkich mordują. I kazałam małej wejść pod cokoły okryte materiałem i nie ruszać się choćby nie wiem co. Sama pobiegłam do szafy, miałam zabrać tą maczetę, ale nie chciałam zostawiać odcisków palców. Złapałam tylko całą masę sukien z wieszaków. Po chwili poszerzyłam jeszcze objęcia i dobrała ile się dało. Przyszła MySQL że wartość tego wynosi pół królestwa .

Uniosłam się jakby lekko nad ziemią, jak przy normalnej lewitacji i przeniosłam się z tym do domu rodzinnego. Zadziwiające było to suknie, jak jedwabne. Odłożyła i zawróciłam. W korytarzy było lustro. Mignęło mi, że miałam na sobie suknie w tym samym stylu i z tego materiału. Krwisto czerwoną, Przewiązaną tasiemką tylko pod piersiami i drugą tasiemką w tali. Byłam wysoka, bardzo, smukła jak trzcina i w trakcie lewitacji, bo dół sukni układał się jak przy braku kontaktu z podłożem..