Bulka – Zapis 1020

Sen z 13.03.2026

 

Zapamiętałam tylko dobrze płaszcz. Byłam na spotkaniu ze znajomymi i już wróciłam niby do domu, ale nie wiem którego. Czy to był rodzinny, czy mój, czy w ogóle jakiś inny. Przywiozłam w samochodzie marynarkę którą wybrała Natalia, ale jakoś zapakowałam to z innymi worami do swojego auta.

Stanęłam przed lustrem, dużym, tak że widziałam całą swoja sylwetkę i założyłam tą marynarę. Na mnie wyglądała jak płaszcz. Taki zwykły, taliowany, dosyć dobrze skrojony ale brzegi rękawów i poły były lekko postrzępione. Dlatego zaczęła się jej przyglądać. Kolor był taki niekreślony, jakby do kupy zebrał różne włókna i wyszło takie coś. I tak patrzę i to nie była jodełka, ani inny symetryczny splot. To była taka charakterystyczne tkania i teraz sprawdziłam w google.

To była bulka, albo wełna parzona, ale tak bardzo drobniutka i przez to musiałam się dobrze wpatrzeć żeby określi ten splot. Płaszcz miała klapy otwarte, ale już mocno sfatygowane, bo układały się smętnie jak zmęczony życiem pies. I pewnie przez te klapy wyglądała jak używany łach. Ale stałam i patrzyłam, bo najbardziej frapował mnie ten barankowy splot.