Szczapy ze Słowiana – Zapis 1019

Sen z 12.03.2026

 

Robiłam przegląd w pasiece. Pewnie dlatego że za parę godzin będę robić na żywo. I dopóki robiłam w domu było wszystko w porządku. Ale stwierdziłam że zrobie jeszcze takich dwóch oddalonych. I znalazłam się w miejscowości rodzinnej razem z Synem.

Wyszliśmy jak na rudzie, ale ta ruda nie wyglądała nawet jak z mojego dzieciństwa, bo w ogóle nie było domów. Więc nie wiem jaki to był czas. Pogoda jak obecnie, więc pszczoły żwawo pracowały. Stanęłam nieopatrznie na ścieżce transportowej i użądliły mnie dwie w palec rąk. Poszliśmy więc jak na borki do ostatniego. I tutaj to już w ogóle, nie tej drogi nie kojarzę, a szczególnie powrotnej. Jakieś lekkie wzniesienie jak na Grodowej się pojawiło. Ale idziemy i weszliśmy w małe drzewa, całe obsypane na biało drobnymi kwitami. Powiedziałam do Syna że to śliwa, tarnina już kwitnie i nawet dostrzegłam pszczoły na nich. Nie wyczułam zapachu, ale to pewnie przez odległość. Szłam prosto do ula, a tarniny było coraz więcej, kwitły po lewej. I wreszcie doszłam i tak patrze, bo przede wszystkim szukam latających pszczół, ale patrze, a tu leży na ziemi taki stosik szczap.

Porąbali mi Słowiana. Zaczęłam lamentować, to wyszłam jakaś kobieta, właścicielka posesji obok . Powiedziała, że tam nie było pszczół. Pytam jak nie było, jak wczoraj tu była i pokazuje na sąsiada z drugiej strony, że jak betonował to tylko na swojej posesji. Wyszedł mężczyzna i zaczął pomagać kobiecie bo ja myslałam że ją rozszarpie. Wyciągnęłam telefon by zadzwonić po policje, miałam wszystkie papiery na własność tego miejsca. I tak patrze, a tam jeszcze stoi taki drewniany stół, na nim mała kwadratowa kapliczka. I to też już wszystko zniszczone. Powiedziałam nawet ” Moja biedna ciocia” tak jakby zniszczyli miejsce spoczynku jej kości. I patrzę znowu, a tu wszystko zabetonowane. Powiedziałam, że nie daruje, bo mam akt własności tego miejsca które zniszczyli. Nie daruje, bo najbardziej mnie zabolało że powiedziała że nie było pszczół, a były. Jak można było zniszczyć ich dom.

Poszłam więc w stronę domu i właśnie wtedy zaczęłam iść jak pod górę. Po lewej też pod górę szły dwie kobiety. Chyba się nie znałyśmy, popatrzyły na mnie i wróciły do rozmowy.