Diamencik – Zapis 1005

Sen z 04.02.2026

 

Znowu wróciłam do pracy do Dariusza. Iwona też tam była, bo przejęłam jej bloczek. Niczego mi nie wytłumaczyła, ale pracowałam intuicyjnie i wszystko się zgadzało. Nawet Krzysztof powiedział że dwóch Gości zostawiło mi napiwek 10 zł. Dwa razy, aż to powtórzył, jak by chciał podkreślić range wydarzenia.

Znalazłam się U Iwony. Przyszłam odebrać paczki z USA które nie wiadomo dlaczego Partner przysłał na nią. Przecież ta Iwona, to nie Ja Iwona. Jak weszłam do pokoju to paczki były już rozpracowane. Co lepsze rzeczy pochowane, a w paczce tylko to co było w nadwyżce.

Przyszedł Ojciec z dołu i zapytał czy za niego zapłacę. Dał mi przy tym ze swojego portfela takie maleńkie 1,20 chyba. Ale takie maleńkie. I razem z monetami wyleciał z kieszonki diamencik…trzymałam go w dłoni i zastanawiałam się, bo ja też noszę coś takiego na żywo w portfelu. Kolczyk mojej Córki, tak z sentymentów i to wyglądało podobnie. I podniosłam oczy na Ojca. Patrzyła na mnie z czułością i lekko się uśmiechał. I był taki inny, twarz nie była taka poorana zmarszczkami i jaśniał. Skóra była jasna i promienna. Odpowiedziałam, że jasne że zapłacę. Diamencik włożyłam mu do portfela, bo cały czas trzymał go otwartego przed sobą. W sumie, to tak jakby chciał pokazać że on cały czas nosi mnie w sercu.

Ojciec zszedł na dół, a ja wróciłam do paczek. Mijając stół podniosłam z ziemi taką sklejoną porcje ciętej wędliny. I to już zrobiło na mnie złe wrażenie, że marnotrawią.  Z Iwoną były jakieś dzieci, zaczęłam przeglądać przy czym tam siedzą i mówić. To moje, to jest jeszcze moje i to moje. I tak myślę, bo na żywo też idą do mnie paczki i trochę się złoszczę że Partner nie zrobił mi zdjęć. Ale coś tam pamiętam. I mówię: – Były jeszcze cztery paczki płatków.

Otworzyły jakąś szafkę i wyciągnęły. No to mówię: Chusteczki do prania. No to szukają i tak myślę, co jeszcze, co jeszcze.