Wszechobecny monitoring – Zapis 1122
Sen z 29.11(10).2026
Byłam w stronach rodzinnych. Znowu wracałam z Podlasia. Po lewej na polach były lekcje botaniki w terenie, bo stała grupa dzieci z nauczycielem. Ja patrzyłam na prawo, bo tam rosło coś jak buraki. Ale co to były za buraki. Olbrzymia odmiana, bo liście miały na półtora metra, a takich nie wiedziałam nawet na ziemiach pod Wrocławiem.
Zeszłam więc z jezdni popatrzeć, bo nawet obok buraków jeszcze coś było. I pojawiła się taka zagroda jak skrzynia a w skrzyni plony. Tak wyłożone. Nie wiadomo czy dla biednych, czy nie. I tak patrzę, a tam leżą jabłka. Mój koszyczek wiklinowy się pojawił, zaczęłam więc wkładać. Patrze, a tu ziemniaki, ale odmiana jakiej nie znam. Trochę mi przypomniały Irgę, ale z dzieciństwa, zanim została zmodyfikowana. Wzięłam trzy. Pomyślałam, że za mało, ale stwierdziłam, że dorzucę odmianę którą mam. I schabowe, Normalnie, schabowe, włożyłam do koszyczka ze trzy sztuki, ale pomyślałam, że za mało i dołożyłam.
I coś minie tknęło, bo zaczęłam się tak kręcić, zasłaniać koszyk. Przesuwać i rozglądać się za kamerą. Nie mogłam jej znaleźć, ani w roślinach, ani na drzewach. Ale coś nie dawało mi spokoju. Odłożyłam więc ze trzy schabowe, ciepłe były. Dosłownie jakby były pieczone przed chwilą, ale to było dziwne. Skupiam się jeszcze raz i patrzę, jakbym miała w oczach rentgen i jest!!! Była z mojej lewej, wysoko. Zawieszona jakby na zarysie ściany stodoły. Taka mała, przemysłowa, niewidoczna, bo ustawiona centralnie na mnie, więc widziałam tylko ją jak kółeczko. Udawałam, że nie zauważyłam. Od razu pomyślałam, że już wszędzie ten monitoring.
I nagle przede mną wyrósł wysoki, czarny, brodaty mężczyzna, a tak z dwa i pół metra. Pojawił się, zerkną mimochodem na koszyk, nie odezwał się i zawrócił. Wszedł jakby w zarysy wiejskiej zabudowy. Co dla mnie wyglądało jak pole uprawne.
I znalazłam się w gminie. Urzędnik coś tam opowiadał, że przełożona się wkurza, że petenci korzystają z darmowych formularzy, a ona się tyle napracowała. I doszło do mnie, że w kontekście tego boksa, czyli schabowych, pierwotnej irgi i jabłek. I strzeliłam;
-To niech sobie gminę sprywatyzuje i będzie za pieniądze.
Sprawdziłam lokalizacje byłam dokładnie na północny zachód od Bębna.