Urząd skarbowy – Zapis 993
Sen z 13.01.2026
Byłam w Urzędzie skarbowym. Małym budynku, albo starym, zaadoptowanym, albo w jakieś powiatowej jednostce. Drzwi nie były opisane, nie miały żadnych identyfikatorów, ale ustawiłam się przy jednych intuicyjne. Miałam jakieś mgliste wspomnienie, że tu wcześniej chodziłam i to w tym pokoju mnie załatwią. W ręce trzymałam papier, to właśnie z nim przyszłam. I pojawiła się Córka i mówię do niej że wchodzimy.
I otworzyłam drzwi, uchyliły się do środka i w prawo. Zaraz za drzwiami stała cała i pól urzędniczki, a dalej chyba była reszta. Były zwrócone w prawo i Ta cała dała mi jakoś znać, chyba postawą ciała, że mają odprawę, a to w ogóle jest gabinet Szefa Jednostki. Podniosłam lekko papier do góry. Powiedziała żeby przyjść jutro na szóstą rano. Wycofałam się i zamknęłam próg. Kobieta była pod pięćdziesiątkę, ciemne włosy zapięte w koczek, szary kostium i nie wiem dlaczego zielony sweterek z krótkim golfem pod marynarką. Trzewiki na małym klocku i ciemne rajtuzy. Wyglądała jak zastępca dyrektora.
Odwróciłam się w stronę schodów i zaczęłam schodzić. Z przodu wyszła kobieta z gabinetu i zeszłam swoim. Ja spojrzałam na moje i wyglądały jak drabina przeciwpożarowa. Powiedziałam do Córki żeby uważała i zeszłyśmy razem trzymając się poręczy.
Znalazłam się u ciotki. Położyłam się na takim hiper łóżku, jakby złączanym z kilku sztuk. I mąż z kuzynką już leżeli. Ciotka też. Moja Córka gdzieś wyszła na chwilę, więc okręciłam się pierzyną i zrobiło mi się cieplutko i cudownie. I wtedy Ciotka powiedziała, że za chwile przyjdzie Wujek. Pomyślałam jak ???? Wisielec ??? jak On przecież się Powiesił.